Błędy w szachach, czyli jak pogrzebać się żywcem

Piątkowy wieczór, czyli czas na odrobinę szachowej makabry 😉 Ponieważ właśnie rozegrałem fajną partię, która zakończył się spektakularną katastrofą własną, postanowiłem na świeżo podzielić się z Wami banalnym spostrzeżeniem – brak koncentracji do samego końca zabija. Już był w ogródku, już witał się z gąską i ciach… po zawodach. Bardziej doświadczeni amatorzy szachowi wiedzą o czym mówię, nowicjuszom przyda się przestroga. Dokonajmy zatem szybkiej autopsji.

Słowem wyjaśnienia nie zamierzam dokonywać opisu, a tym bardziej analizy partii. Pokazuję tylko finałową sekwencję, która wywróciła układ na szachownicy do góry nogami. Dosłownie 🙂 Żeby być bardziej wiarygodnym pokażę Wam dwie partie – w jednej osobiście wystąpiłem w roli dupy wołowej, w drugiej tego zaszczytu dostąpił lepiej stojący oponent. Jak sam przyznał po partii „Nie zauważyłem tej kombinacji”, a ja dokładnie mógłbym powiedzieć dziś to samo.

Dlaczego? Bo w 100 procentach skupiłem się na ataku, byłem tak przekonany o wygranej pozycji, że nawet nie pofatygowałem się sprawdzić jakie groźby kryją się po ostatnim ruchu czarnego hetmana. Zjadła mnie pycha i przeświadczenie, koniec zwycięstwo jest blisko. Teraz patrząc na chłodno oczywistym jest, że powinienem inaczej zareagować, ale mądry szachista amator po szkodzie.

Teksty, które mogą Cię zainteresować:

Lista 17 wskazówek jak poprawić własny poziom taktyczny

5 najważniejszych zasad debiutów szachowych

Gra pozycyjna – 4 zasady Steinitza

Dla początkujących – prosty sposób na szachowe zwycięstwa

Partia hiszpańska (obrona Steinitza) – najpierw obrona, później atak

Nie rozwodząc się za dużo, po wygraniu wieży na d7 powinienem się zatroszczyć o obronę pola e1, żeby uniknąć szacha od czarnego hetmana. Absolutnie tego nie dostrzegłem, bo przecież byłem w trakcie ofensywy stulecia. Kiedyś pisałem o plamce ślepej (zainspirowałem się książką Aleksandra Kotowa Graj jak arcymistrz – kto nie czytał, zachęcam), ale to co mu się przydarzyło to była jakaś mentalna czarna dziura. Bywa i tak, trzeba wyciągnąć wnioski, zostać hiper-skoncentrowanym mistrzem Zen i nie dawać się ogrywać jak dziecko. Tym bardziej żal tej partii, bo coś tam testowałem po ostatniej edukacji na temat partii hiszpańskiej i nawet mi to dziś szło. Do pewnego momentu rzecz jasna…

Po kliknięciu na grafikę uruchomisz zapis całej partii (grałem białymi).

Obrona sycylijska (wariant Ałapina) – tonący brzytwy się chwyta

W tym przypadku mogłem „świętować”, bo pomimo faktu, że czarnymi grałem źle i partia mi nie szła, to w całej tej beznadziei dostrzegłem ten jeden promyczek nadziei. I takie desperado sensu largo się udało, bo przeciwnik pewnie pomyślał, że zwariowałem i zbijam już co popadnie zanim mnie skończy – atak gońcem na piona a2. Pominął tylko dwa drobne szczegóły:

  • słabość swojej ostatniej linii
  • fakt, że moja wieża z e7 współpracuje z hetmanem z a5

Po kliknięciu na grafikę uruchomisz zapis całej partii (grałem czarnymi).

Weekend się w zasadzie rozpoczął, więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko życzyć Wam dobrze spędzonego czasu z rodziną, znajomymi i jeśli starczy czasu to z szachami. Oczywiście bądźcie czujni, żeby nie kończyć partii w tak słabym stylu jak powyżej.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s