Grischuk vs. Duda 13:14 – wrażenia po szachowej bitwie roku

Szachowa chucpa! To co się wczoraj wyczyniało na łączach przerosło moje wszelkie oczekiwania. Nie tylko moje, bo eksperci znowu nie docenili możliwości naszego arcymistrza, który w Chess.com Speed Chess Championship odprawił z kwitkiem kolejnego z wielkich. Dla takich widowisk  sportowych żyje każdy kibic. Takie spektakle zapadają w pamięć na lata i właśnie o nich rozmawiasz ze znajomymi przy piwie wspominając stare dobre czasy. Jest pięknie 🙂

Wstałem dziś na poranne bieganie łatwiej niż zwykle. Świadomość, że Jan-Krzysztof Duda „niemożliwe uczynił możliwym” daje potężnego kopa motywacyjnego. Biegnąc pustymi ulicami mogłem jeszcze raz – tym razem na spokojnie – zastanowić się, co w ogóle wczoraj się wydarzyło. A wydarzyło się wiele dobrego.

Ciśnienie rośnie – emocje gwarantowane

Tak, po raz kolejny dostaję do ręki dowód, że szachy to totalny generator skrajnych emocji. Gdy na samym początku JKD przegrywał już 1:4 niewielu chyba sądziło, że wyjdzie z tego starcia w jednym kawałku. Gdy doprowadził do remisu, a potem wyszedł nawet na prowadzenie już kalkulowaliśmy z kim zagra w półfinale.

Gdy bullecie Grischuk objął prowadzenie 13:11, a na zegarze zostało 5 minut, depresja stała tuż za rogiem. Chwilę po 23:30 szczypałem się po twarzy, bo miałem wrażenie, że to wszystko mi się śni. Na ekranie monitora Mama ściskała JKD, Alexander ukrył twarz w dłoniach, bo chwilę wcześniej – w 29. posunięciu powinien był przesunąć piona, a później docelowo w 32. ruchu hetmana na f2 i wygrać całość. Komentatorzy z USA wyglądali na lekko przytkanych, ale zadowolonych, że mogli świadkować takiej potyczce.

Emocje, nie ważne – grasz cz kibicujesz one tam są. Zawsze. Właśnie za to uwielbiam szachy, za te adrenalinowe strzały. Takie rzeczy zdarzają się rzadko – w sporcie tylko gdy grałem w futbol amerykański. Jako kibic gdy siatkarze wbijali gwoździe w parkiet, ręczni wprowadzali nowe miary czasu i gdy nasi lotnicy narciarscy podbijali kolejne skocznie. Piłkarze nożni tylko raz – EURO 2016…

Promocja szachów przez rozrywkę

Jest coś jeszcze co wynika bezpośrednio z emocji. Fantastyczny haczyk promocyjny, wabik dla odbiorcy masowego. Takie mecze jak Speed Chess możesz oglądać z popcornem w ręce i delektować się tym na każdy możliwy sposób. W przeciwieństwie do klasycznych pojedynków – gdzie na posunięcie możesz czekać pół godziny (wystarczy obejrzeć relację na chessbomb.com) – tutaj wszystko dzieje się szybko. Emocja są namacalne, dzieją się cuda.

Przy okazji powstaje pytanie czy powinno nam zależeć na umasowieniu królewskiej gry? Moim zdaniem tak, bo szachy uczą wielu pożytecznych umiejętności – analizy, planowania, skupienia, wyobraźni, kreatywności, ponoszenia odpowiedzialności za podejmowane decyzje i wiele więcej. Poza tym zmuszają do myślenia, a myślenie ratuje twój mózg przed intelektualnym otłuszczeniem.

Kończąc wątek – ostatnie sceny tego szachowego arcydramatu oglądało prawie 6 tysięcy osób. I dużo i mało, bo stream był globalny. Ciekawe ile kibiców z Polski wspierało Jana w tej bitwie?

Klasa zawodników – arcymistrz to stan umysłu

Grali świetni fachowcy, widział to każdy. Pomysł na grę, taktyczne rozwiązania, repertuar debiutowy raczej niedostępny dla przeciętnego amatora – mam na myśli wybierane warianty. Poza fajnie spędzonym czasem to była także ciekawa lekcja gry w szachy.

Tymczasem dla mnie znaczenie  ma jednak coś więcej niż tylko liczba punktów rankingowych. Karjakin po przegranej z JKD mówił, że mysz mu niedomagała, że nie grał w domu i łącze słabe, że za bardzo eksperymentował z repertuarem. Wymówki. Aleksander Grischuk wziął odpowiedzialność za swoją grę i od razu stwierdził, że Jan był lepszy i gratuluje mu wygranej.

Taka kurtuazja wymaga charakteru. Domyślam się, że cały ten mecz i jego ostateczny wynik musiał go sporo kosztować. Każdy kto gra, wie jak pragnienie wygranej może zjadać człowieka od środka. Tutaj po ponad 3 godzinach wytężonej pracy umysłowej Grischuk przegrywa o włos. W dodatku okoliczności są takie, że najbardziej szalony scenarzysta z Bollywood może się poddać.

GM Grischukowi należy się szacunek, ale i sympatia. Oczywiście nie wiem jakim jest człowiekiem, ale wczoraj zachowa się z klasą. Podobnie GM Jan-Krzysztof Duda, który pomimo młodego wieku nie zwariował po wygranej tylko przyjął to niczym mistrz Zen J Oczywiście mógłbym o Polish_Fighter napisać więcej – pewnie powinienem – ale nie zamierzam mącić jego spokoju ducha. Dobrze wie, że dokonał czegoś wielkiego i tym samym sprawił nam dużo radości. Na pochwały i podziękowania przyjdzie jeszcze czas.

 

Dokładną relację z meczu Grischuk vs. Duda znajdziesz w portalu chess.com. Zachęcam do zapoznania się z jej przebiegiem. Zwyczajnie warto to przeżyć jeszcze jeden raz 🙂

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s